Bouillabaisse. Francuska zupa rybna.

DSC_2368

W kulinarnych podróżach po Francji nie można ominąć owoców morza. Co więcej, nie powinno się ich omijać. Dzięki nim poznamy Marsylię. Zapach morza i ryb. Choć francuska zupa rybna początkowo traktowana była, jako zupa dla biedaków z czasem awansowała i zagościła na stołach elit i taką jej wersję poznajemy dziś dzięki Natali Rusinowaskiej.

Natalia na swoim blogu pisze:

Szczerze mówiąc kuchni  f r a n c u s k i e j  obawiałam się najbardziej. 
Nie czuję się mocna w tym temacie, może jeszcze przyjdzie czas na oswojenie, może to j u ż , teraz właśnie jest ten czas. 
Jako dziecko bywałam z rodzicami w Belgii, bywaliśmy też we Francji i mam dziwne wspomnienia iż niejednokrotnie sprofanowałam tamtejsze podejście do jedzenia, uparcie domagając się frytek z niezastąpionych ketchupem. Ach, czegóż można się spodziewać po sześciolatce..? W tym samym jednak czasie, moja belgijska przyszywana kuzynka, zajadała się pleśniowymi serami i popijała wino z wodą do obiadu. 
Kwestia kultury… 

finezja, przepiórki i ogromne ilości masła. (Które uwielbiam!)
‘Masło, masło masło!’, mówiła Meryl Streep jako Julia Child, i tak właśnie jak w filmie ‘Julie i Julia’ ja spostrzegam kuchnię francuską. 
Masło będzie więc kolejnym razem, a na pierwszy ognień idzie danie, które znam i uwielbiam. 
Za prostotę (mówiłam coś wcześniej o finezji..? 😐 ) i niesamowite bogactwo smaku. 

DSC_2366

DSC_1457

Leave a comment