God Save Secret London

Dla wielu osób Londyn to przede wszystkim Big Ben, Parlament i Pałac Buckingham. Jednak typowo turystyczny, królewski Londyn i mniej znana, alternatywna jego część to jakby dwa zupełnie inne miasta. To pierwsze – czyste, pełne wyposażonych w aparaty fotograficzne zwiedzających oraz drugie – chaotyczne, pełne niespodzianek, mieszanek narodowościowych i przeróżnych stylów artystycznych. Być może Londyn z tej drugiej perspektywy jest nieco bardziej wymagający, ale za to jaki ekscytujący!


Do miejsc, które z pocztówek i przewodników zna cały świat, takich jak Piccadilly Circus i Downing Street, wtajemniczeni w prawdziwe życie Londynu zaglądają rzadko. Zamiast tego, wolą trzymać się swoich własnych mikro-Londynów – z niepowtarzalnym klimatem, zaskakującymi restauracjami i klubami, w których zabawa trwa do białego rana. Trudno się im dziwić. Miejsca, o których mowa, mają w sobie tyle autentyzmu i energii, że centralny Londyn może im tylko pozazdrościć. Napisać o nich można by całe alternatywne przewodniki, poniżej zaś zaprezentowane zostaną te miejsca, od których warto rozpocząć odkrywanie drugiego, zwykle nieco ukrytego, oblicza Londynu.

Byle na wschód

Londyn przez wielu uważany jest za jedną ze światowych stolic mody, sztuki i życia kulturalnego. Tym razem jednak nie będziemy polecać Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds lub skweru Covent Garden, ale zaproponujemy spędzenie czasu w alternatywnej stolicy kultury – wschodniej dzielnicy Hackney. Kiedyś uważane za niezbyt bezpieczne, dzisiejsze Hackney tętni życiem, a na ulicach na każdym kroku można spotkać kolorowo ubrane grupy muzyków, projektantów i artystów. Ducha artystycznej bohemy czuć tu wszędzie. Punktem centralnym Hackney jest Hoxton Square, wokół którego powstało wiele barów, restauracji i klubów, które przyciągają do siebie oryginalne osobowości ze świata sztuki i muzyki. Będąc w Hackney warto odwiedzić także świetne galerie sztuki współczesnej. Do najciekawszych należą White Cube (reprezentuje m.in. Damiena Hirsta, założyciela brytyjskiej grupy artystycznej Young British Artists), Victoria Miro Gallery oraz Transition Gallery. W każdej z nich można spodziewać się dużej dawki niepowtarzalnych wrażeń artystycznych, zaskoczenia formą i konwencją sztuki, a przede wszystkim, inspiracji.

Niedaleko, bo zaledwie jedną stację metra dalej, znajduje się Brick Lane, znana również jako Banglatown, a to ze względu na duży odsetek imigrantów z Bangladeszu zamieszkujący ten obszar. Jednak, oprócz tysięcy knajpek z indyjską kuchnią, Brick Lane jest też popularnym ośrodkiem kulturalno-artystycznym, z licznymi klubami i galeriami. Wielokrotnie Brick Lane pojawiała się także w popkulturze m.in. jako tło wydarzeń filmu w reżyserii Sary Gavron, opowiadającego o losach imigranckiej bengalskiej rodziny, w Szatańskich Wersetach Salmana Rushdiego, czy też teledysku The Killers. Zdecydowanie trzeba tam zajrzeć.

Tropem Banksy’ego

Londyn ma również coś w zanadrzu dla wielbicieli sztuki ulicznej. Oprócz wszechobecnego graffiti, wlepek i murali, na uważnego obserwatora czeka także nie lada gratka – dzieła najbardziej znanego artysty street artu – Banksy’ego. Większość jego prac została już albo usunięta przez służby porządkowe, albo też (o ironio!) wykupiona przez kolekcjonerów sztuki, ale na szczęście Banksy działa dalej. Obecnie, jego prace znaleźć można na Highgate Hill, High Road, Essex Road i Shafton Road. Całą mapkę z dokładnie oznaczonymi miejscami, w których, jak zwykle przekornie, zaznaczył swoją obecność znajdziecie na google maps. Miejcie oczy szeroko otwarte, nowy Banksy może pojawić się wszędzie.

Zgubić się w Londynie

Niecodzienną propozycją, którą może pochwalić się Londyn, są labirynty. Najbardziej okazałym jest Hampton Court Maze, labirynt z  żywopłotów, zbudowany między 1689 a 1695 rokiem na życzenie Wilhelma III Orańskiego. Labirynt rozciąga się na powierzchni około 24 hektarów i uwierzcie, bez GPS wyjście z niego nie jest wcale rzeczą prostą! Robiącym równie mocne wrażenie, a zarazem największym londyńskim labiryntem jest Crystal Palace Maze. Informacje o nich, jak i o innych tego typu atrakcjach znajdziecie na stronie Londonist.

To tylko niewielka część atrakcji, jakie oferuje Londyn w wersji „dla wtajemniczonych”. Resztę warto odkryć samemu, dotknąć i zobaczyć na własne oczy. Niespodzianek i wyjątkowych londyńskich perełek z pewnością jest niemało. W czasach Banksy’ego i szalonych, alternatywnych imprez do rana, tradycyjne skojarzenie z angielską herbatką powinno odejść w niepamięć.

Comments
One Response na: “God Save Secret London”
Trackbacks
Check out what others are saying...
  1. […] widziane z perspektywy mijającego te miejsca autobusu.  Mieszkając choćby przez kilka dni w stolicy Anglii nie można odmówić  sobie nocnej […]



Leave a comment